google-site-verification: googled0c9d470d0ebd7f7.html

Reggae Na Cały Rok

Pozytywna wibracja na każdy dzień roku !

Wywiad z Michajah (Fayah Inna Di Nation)

Wywiad z Michajah (Fayah Inna Di Nation)

Patryk Szymczak: Siema! Dziś porozmawiamy z poetą o ochrypłym głosie i obszarpańcem i, jak sam o sobie mówi, grafomanem. Bardzo miło nam powitać Michała Sobocińskiego, czyli Michajah!
Cześć Michał, powiedz mi co sądzisz o powszechnej w internecie modzie „nabijania się” z polskiego reggae?

Michajah: Dzień dobry bądź dobry wieczór, mili i niemili.
Petroniusz w Quo Vadis rzekł: „Życie jest śmiechu warte, więc się śmieje”. Bawią mnie memy wrzucane do sieci. Szczególnie rozbawił mnie ten z panem Trumpem, który delegalizuje polskie reggae dekretem w Gabinecie Owalnym. Podejrzewam, że zaczynem nabijania się z polskiego reggae są niewyszukane teksty naszych rodzimych śpiewaków i nawijaczy. Nie żeby ten problem dotyczył tylko tej jednej, określonej muzyki. Na tyle, na ile obserwuję tubylczą społeczność twórców zauważyłem pewną zależność: tematem zwykle jest któreś z haseł typu „jedna miłość”, „pokój, miłość”, „jestem silny jak lew” etc. Potem następuje rozwinięcie; dodanie treści osobistej, refren i piosenka jest gotowa. Sam żem tak czynił bez żenady i skrupułów będąc młodszym, nawet obecnie często odwołuję się do symboliki lwa, jako awatara siły, niezłomności, majestatu. Zrozummy się dobrze: to jest w porządku! O ile nie ogranicza się do powielania sloganów. Rozumiem, że nie każdemu się chce mędrkować na riddimie, snuć poezje lub specjalnie wgłębiać się w nieco już wyświechtane, acz niesamowicie potrzebne, postulaty podnoszone przez kolejne pokolenia regggaemanów. Dla tych, dla których muzyka jest jedynie rozrywką taka miałkość liryczna jest powodem do śmiechu.


Patryk Szymczak: A co Tobie w rodzimej interpretacji jamajskiej muzyki nie odpowiada?

Michajah: Spłycenie haseł filozofii rasta i nadanie im lewicowych naleciałości. Szczególnie tych socjaldemokratycznych. Przepraszam za generalizowanie.


Patryk Szymczak: Z ogółu przejdźmy do spraw nieco bardziej prywatnych. Jakimi twórcami najbardziej się inspirowałeś?

Michajah: Nie będę oryginalny, gdy powiem, że zaczynałem od Boba Marleya. Potem, choć nie tak od razu, przerzuciłem się na Petera Tosha i w zasadzie zostałem zaczarowany tym o czym opowiadał w swoich piosenkach. Ostatecznie swój styl zacząłem krystalizować na bazie Burro Bantona i Buju Bantona. Wstyd – lub nie wstyd – się przyznać, że obecnie największy wpływ na moją twórczość mają nie muzycy, a autorzy źródeł historycznych późnej starożytności oraz książki fantasy.

Patryk Szymczak: Skoro już przy temacie pisarstwa jesteśmy: Oprócz tworzenia muzyki piszesz także książki, opowiadania, felietony… Która forma wyrazu jest dla Ciebie ważniejsza, muzyka czy literatura?

Michajah: Powiem na okrętkę: najważniejsze jest dla mnie pisanie. Zestawianie, żeby nie powiedzieć komponowanie, słów w porządek, nadając im określony sens (czasem kompletny jego brak), w którym usiłuję zawrzeć to, co mam do przekazania. Drgania powietrza i pojękiwania idą w parze z moim grafomaństwem nierozerwalnie od blisko piętnastu lat. Zaczęło się w gimnazjum od szkolnego klubu gier fantasy. Razem z naszym historykiem, panem Januszem Kosałką, ostro młóciliśmy w Warhammera. Nie wiem czy pan Kosałka dalej grywa w RPG, wszelako został dyrektorem jednej z głogowskich szkół, ale korzystając z okazji chciałbym mu podziękować za pokazanie nam świata fantasy. Zainteresowania fantastyką, mitologią i historią staram się przenosić na grunt muzyczny. Chociażby piosenka „Ja i ja” lub „Bestiariusz” są tego dowodem. Na początku po prostu pisałem opowiadania, następnie teksty, a dopiero potem zacząłem nagrywać. Co więcej, we wszystkim, co robię jestem niepoprawnym dyletantem i odnoszę wrażenie, że mój warsztat jest mizerny. Prawdopodobnie Odbiorca uzyskuje obraz nieprofesjonalnego głąba, który lubi dużo gadać. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że podczas studiów historycznych jedna pani profesor orzekła, że każdy historyk to gaduła. Tedy jestem gadułą z dyplomem posiadającym parcie na pisanie. A będzie jeszcze gorzej, bo w październiku wybieram się na studia doktoranckie.

Patryk Szymczak: Gdzie leży źródło zamiłowania poezji w sferze lirycznej Twoich utworów?

Michajah: Jest takie powiedzenie: „Będąc w Rzymie, zachowuj się jak Rzymianin”. Powiedziałem wyżej, że funkcjonuję na płaszczyźnie pism starożytnych, których forma nie jest tak dobitna, jak teksty współczesnych artystów. Pozostając pod wpływem języka i stylistyki dzieł ciut starszych niż ja sam, tworzę takie, a nie inne teksty. Druga sprawa, że lubię gmatwać to, co wydaje się proste. Ktoś zapyta: „A po co?” będąc nieświadomym tego, że zaczął pieruńsko trudny temat. Każdy z nas odczuwa podobne stany: przyjaźń, niechęć, miłość, nienawiść. Każdy z nas może opowiedzieć o nich opisując to samo uczucie bądź odczucie. Czy będziemy mówić o tym samym? Nie. Mój ból różni się od twojego, twoja miłość jest insza od mojej, twoje poczucie piękna, w odróżnieniu od mojego, wskazuje że o piękności decyduje coś innego. Pierepałki te wynikają z problemu, który nieźle opisuje Jacek Dukaj w książce „Lód”. Komunikujemy się z naszym wnętrzem na zasadzie języka: mówimy do własnego ja. Nasze wewnętrzne „ja” zwykło nam opowiadać o sobie w języku zrozumiałym (choć nie do końca) tylko i wyłącznie nam. Wypowiadając się głośno na jakiś temat dochodzi do konfrontacji moich wyobrażeń z twoimi. To jest poezja. Sposobem opisania własnych uczuć, obserwacji. Próbą opisania mikrokosmosu rozumianego, jako mojej rzeczywistości zupełnie innej od twojej. Toteż moimi tekstami zapraszam Odbiorcę tudzież Słuchacza, aby odwiedził moją rzeczywistość i podpatrzył sobie, co mu prezentuje. To chyba zakrawa o ekshibicjonizm, ale jak mówiłem – gaduła ze mnie.

Patryk Szymczak: Zatem większość tekstów jest niezwykle osobista, tak?

Michajah: Każdy tekst, nie mówię tylko o swoich, jest osobisty. Opisuje przecież nasz pogląd na obojętnie jakie zjawisko, to co czujemy, jak reagujemy.

Patryk Szymczak: Jednak niewiele twórców swoje ja przedstawia w tak, jak to powiedziałeś, zagmatwany sposób. Słuchacze zazwyczaj rozumieją metaforykę Twojej liryki, czy drugie dno jest widoczne dla poszczególnych wyjątków?

Michajah: Nie wiem czy dużo osób wie o czym mówię. Trzeba, by zapytać wszystkich miłych ludzi, którzy kliają Play przy moich pojękiwaniach. Zrobiłem bodajże dwa dowcipy moim słuchaczom w postaci: „Piosenka o głupich papierosach”, gdzie niektórzy faktycznie myślą, że to jest o papierosach. Drugim dowcipem jest „Płonie łeb”, gdzie piosenka jest niby miłosna, a nie jest. Jeszcze większym dowcipem będzie teledysk do „Płonie łeb”. Po zobaczeniu przygotowanego przeze mnie obrazka, szanowne Audytorium w ogóle się zagmatwa. Ot, taki nicpoń i huncwot ze mnie. Oczywiście można i zachęcam do interpretowania na swój sposób! Choćby błędny. Byle szare komórki drgały.

Patryk Szymczak: Na płycie „Z Babilonu Wieści” śpiewasz, że jesteś „rastarian, nie mylić z rastamanem”. Dlaczego wybrałeś akurat ten nurt filozofii chrześcijańskiej?

Michajah: Nie ma takiego nurtu jak „rastarianizm”. On funkcjonuje jedynie w mojej głowie. W rasta podoba mi się nawiązywanie do filozofii Wschodu; do medytacji, braku pośpieszania się, kontemplacji rzeczywistości idącej w parze z niezłomnością ducha. Co ciekawe, słowa Haile Selassie namawiającej nas byśmy wyrwali się z mentalnej niewoli, można śmiało przełożyć na nasze podwórko. Polska, jako kraj kolonialny Unii Sowieckiej i Wujka Sama, powinna wyzwolić się z myślenia kolonialnego. Rasta pozwala mi się wyzwalać pułapek umysłu, ducha. Nie podoba mi się jednak deifikacja cesarza Etiopii, który był człowiekiem. Podobnie nie podoba mi się ubóstwianie Jezusa. To jest arianizm. Dodam, że skrajny. Połączyłem dwa słowa i wyszedł mi „rastarian”. Ot, zabieg poetycki.

Patryk Szymczak: Tworzyłeś wiele składów i kooperacji, poczynając od Mentalnej Siły, kończąc na Fayah Inna Di Nation. Dlaczego upadały po nagraniu jednej płyty?

Michajah: Ze względu na moją nieciekawą i mało towarzyską osobowość. Zawsze mam jakieś „ale”, coś mi się nie podoba… Od początku: Mentalna Siła upadła z powodu osobistych animozji. Animozje zostały zażegnane i z panem Karolem czasami wypijemy gazowany rosół oraz współpracujemy niekoniecznie przy rzeczach muzycznych. Pan Karol składał początkowo czasopismo Abyssos, które współtworzę. Weryfikuje i znosi moje pomysły na teledyski. Zjednoczona Fala Dźwięku zdechła na rzecz Method Massiv, BubbleMana pożarło też życie doczesne, tak mi się wydaje. Method Massiv, początkowo całkiem duży kolektyw, rozeszło się z powodów odległości (ciężko znaleźć czas, gdy jest się z Nowej Soli, Żagania, Bolesławca, Wrocławia). Himalion, obecnie Kocur, robi czasem rapsy, ale też zamienił się w biznesmena i właściciela marki odzieżowej. Fajne ciuchy wypuszcza, choć nie na moją kieszeń. Potem Independent Mind tworzone z Mattijah i Sajdim. Tu znowu nas odległość pożarła. A Fayki działają dalej tylko obecnie nam się przysnęło kapkę. Trudno też coś sklecić, gdyż ¾ składu mieszka we Wrocławiu, zaś ja w Nowej Soli. Aczkolwiek przemiło mi się z nimi gra: ciepli, mili ludzie z niesamowitym talentem, pod którym mogę ukryć swoje braki wokalne.

Patryk Szymczak: Skromność skromnością, ale mimo „braków wokalnych” udało Ci się nawiązać współpracę z czołowym polskim producentem. Nagranie „Samotnej góry” na Sweet Love Riddim od K-Jah wymagało więcej starania i poświęcenia niż inne tune’y?

Michajah: Gdzieżby tam. Usłyszałem „Sweet Love Riddim”, zakochałem się w nim, znalazłem Krystiana na fejsie i napisałem do niego. Poprosiłem o riddim, a on się zgodził. Miesiąc później piosenka była gotowa. Kiedyś, dawno temu przy okazji płyty „Goodbwoy”, nagrałem piosenkę na riddimie produkcji K-Jah. Piosenka nazywa się „Konwersacje” i rekomenduje w ogólnym zakresie prowadzenie rozmów.

Patryk Szymczak: Jakie są Twoje największe sukcesy, zarówno muzyczne, jak i te odrębne od tej formy artystycznej?

Michajah: Czasami ktoś po tych nielicznych koncertach, które zagrałem, podejdzie i zbije piątkę, przy okazji powie parę miłych, choć przesadzonych słów. Innych udokumentowanych sukcesów tudzież wyrazów uznania nie mam. Chyba nie jestem typem pragnącym rozgłosu. Dla mnie ogromną nagrodą jest to, że ktoś w ogóle chce słuchać moich pojękiwań. Gadając z ludźmi ze środowiska, powiedzmy że z tymi z „pierwszej ligi”, zauważyłem że nie posiadają zbyt przychylnego zdania na temat mojej twórczości lub po prostu mnie nie znają. Trochę jest w tym mojej winy – nie integruje się z osobami, które wielokrotnie supportowałem. Nie zabiegam o względy, nie pcham się na kolektywne imprezy. Ot, taki mały introwertyczek ze mnie, małomiasteczkowy burak, pierdoła z zachodniej Polski. Kilka osób mnie słucha, dużo nagrywam i publikuję to, co robię. Mi to wystarcza. Wynika z zewnętrznego ekshibicjonizmu, o którym mówiłem wcześniej. Na drugim polu jest podobnie. Lubię to, co robię i w jakim miejscu się znajduję. Czy coś by się zmieniło, gdybym został doceniony? Pewnie pochwaliłbym się dziewczynie, mamie i babci, wrzucił info na fanpejdża i tyle.

Patryk Szymczak: Jaką muzykę, obok reggae, lubisz sobie włączyć?

Michajah: Od dwóch dni słucham zespołu Percival Schuttenbach. Jestem totalitarne i organoleptycznie zaintrygowany ich aranżacjami. Wpadł mi w ucho i zespół Brothers Moving, a w głośnikach obecnie mi świergoli Jan Kyks Skrzek. Oprócz disco polo każdy gatunek muzyki oferuje mi ciekawe doznania.

Patryk Szymczak: Najnowszy klip do utworu „Płonie łeb” ukaże się już w poniedziałek. Dlaczego wybrałeś akurat ten kawałek?

Michajah: Po prostu na „Płonie łeb” miałem obrazek w głowie. Od kilku miesięcy noszę się z zamiarem zrobienia teledysku. Ostatecznie nie mogłem sfinalizować żadnego z pomysłów. Problem pojawia się na kilku płaszczyznach. Potrzebuję sprzętu, co by to wszystko nagrać, a nie mam. Za biedny jestem na wynajęcie przemiłej ekipy, która by mi nagrała to, co chcę. Problemem była by też ekipa do klipu. Znajomych dużo nie mam, którzy by zgodzili się zagrać w klipie. Potem wymyśliłem sobie, że namaluję teledysk w Paincie i będę go animował. Moja dziewczyna, pewnie słusznie, obsobaczyła ten pomysł. Ostatecznie więc poprosiłem Justynę Bańburę, która namalowała kilka ilustracji do moich opowiadań, aby zaprojektowała kilka rysunków do teledysku. Odpaliłem Adobe Premiere i tak jakoś poszło…

Patryk Szymczak: Już niedługo klip zostanie puszczony w eter, tymczasem powiedz, czy czujesz się zadowolony z efektu końcowego?

Michajah: Nie do końca. Scenariusz, reżyseria, animacje i montaż robiłem sam. Klip uznaję za poprawny, ale na Yach’a nie mam szans.

Patryk Szymczak: Wiążesz swoją przyszłość ze sztuką, czy nagrywki i pisanie to tylko hobby?

Michajah: Obecnie dążę do założenia wydawnictwa książkowego. O szczegółach nie ma co mówić bo jest to w powijakach. Marzy mi się praca na uniwersytecie, badawcza, naukowa. Czy planuję wyjątkowo szczegółowo? Nie. Wezmę to, co przyniosą kolejne sploty wydarzeń.

Patryk Szymczak: Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli. Tymczasem serdecznie dziękuję za poświęcony czas i wspaniałą rozmowę!

Michajah : Zaraz tam wspaniałą… Dzięki. Piąteczka! Jah jest!

W INNYM STANIE NOWA PŁYTA [nadchodzi]

Obejmujemy patronat nad nadchodzącą pierwszą fizyczną płytą zespołu W Innym Stanie!

2z[Tak wyglądać będzie okładka]

„Radiostacja W Innym Stanie Mixtape” to debiutancki album (pierwszy fizyk) ekipy W Innym Stanie grającej reggae/raggamuffin/dancehall. Na albumie usłyszymy 4 wokalistów !!! Położyli oni swoje zupełnie różne wokale, na bardzo różnorodnie dobrane produkcje. Bazą, statkiem matką, główna inspiracją są jamajskie brzmienia raggamuffin/reggae lat dziewięćdziesiątych. Radiostacja jest jednak tworem eklektycznym, czerpiącym z innych gatunków muzycznych i motywów związanych z szeroko rozumianą kulturą miejską. Pojawia się oczywiście dancehall ale nie brakuje wycieczek w hip hop (również w wydaniu newschoolowym), funk soul i r’b’n. Obok reggae najsilniej zaznacza się fascynacja wokalistów muzyką rap. Nawijane fragmenty zbalansowane są jednak melodyjnymi, łatwo wpadającymi w ucho refrenami i typowo piosenkową strukturą utworów. Cztery wokale gwarantują pełen przegląd technik wokalno – melorecytacyjnych: klasyczny śpiew, lekko śpiewająca nawijka w stylu dee jay;’s jamajskich z lat dziewięćdziesiątych po wprost rapowane wersy. Tekstowo Radiostacja prezentuje obserwacje miejskiej dżungli, tematy damsko – męskie, protest song’s oraz typowo balangowe bangery.

W skrócie jest to mix kultury miejskiej w sosie z czarnej muzyki z naciskiem na jamajski groove.  

 

Dostaniemy płyty na konkurs więc bądźcie czujni!
PŁYTA JUŻ W TŁOCZNI!

ARCI „Ziom To Blef”

Arci to bardzo utalentowany artysta mający korzenie w Armenii.
Jako autor tekstów często nawiązuje do miejsca skąd pochodzi.
Mimo korzeni zapuszczonych daleko od naszego kraju świetnie odnajduje się w polskich realiach.
Ostatnio wypuścił świetny utwór z bardzo dobrym, przemawiającym do człowieka tekstem.
„Ziom To Blef” pochodzi z płyty ” Mam powòd „.
Ten numer zdecydowanie potwierdza, że rzeczywiście MA POWÓD do grania!
Moim zdaniem zdecydowanie jedna z lepszych premier tego roku!

CZWARTE URODZINY DANCEHALL POLSKA [zdjęcia]

Zdjęcia z imprezy urodzinowej portalu Dancehall Polska.
Impreza odbyła się w Gdańskim klubie Buffet.

1z

This slideshow requires JavaScript.

Lista zdjęć

[collapse]

DUBSKA „Ulicami” KONCERT PREMIEROWY [ZDJĘCIA]

Koncert Premierowy nowej płyty Dubska pod tytułem „Ulicami”.
Album wyprodukował „Mothashipp”, jeden z najzdolniejszych producentów młodego pokolenia, znany ze współpracy z Pablopavo, Mariką, czy zespołem Mama Selita.

Więcej informacji...

Wydawcą płyty jest Agencja Muzyczna Polskiego Radia. „Ulicami” to album zatopiony w kulturze miejskiej. Słychać tutaj już nie tylko wyraźną inspirację muzyką reggae, ale również hip-hopem, soulem i muzyką klubową. Brzmienia akustyczne przenikają się z syntetycznymi a chwytliwe, popowe melodie z uliczną zadziornością. Zespół Dubska ma na koncie kilka płyt i wiele przebojów, które chętnie są grane przez stacje radiowe. Największy sukces odniósł utwór „Avokado”, który przez kilka miesięcy znajdował się na Liście Przebojów Trojki oraz został zamieszczony na dwóch składankach wydanych z okazji 30-lecia LP3. Sporą popularność zdobyły też „Mama”, „Johny” i „Loko-Loko”. Piosenki Dubska trafiają do bardzo różnych grup wiekowych, czego dowodem choćby fakt, że trafiały na playlisty radiowej Jedynki,Trójki, Czwórki, stacji lokalnych oraz rozgłośni studenckich i internetowych.

[collapse]

ZDJĘCIA Z KONCERTU:

This slideshow requires JavaScript.

LISTA ZDJĘĆ

[collapse]

 

Składanka Polish Underground Reggae (część 1)

Mamy wielką przyjemność zaprezentować wam pierwszą część składanki.
Kosztowało nas to bardzo wiele wysiłku.
Mamy nadzieje że opłaci się on i przybliży wam parę ciekawych artystów.

Skład:
-Dragon- Sakrament Muzyki
-Ragga Junior – Słowo
-Dawid Albaaj- Your Style
-YongSoul – Rezygnuje
-Kdary- Jutro
-Kubon- Lew
-Yojas- Twój Czas
-Jan Robak- Ej Synek

 

Dziękujemy patronom, partnerom i wszystkim ludziom którzy obdarowują nas zaufaniem i olbrzymim wsparciem!
Prosimy o opinie, rady, łapki w górę i zapraszamy do subskrybowania naszego kanału.

Reggae Na Cały Rok © 2015 Frontier Theme
Facebook